oceń nas na fb
Intymny świat na wyciągnięcie ręki – Al Hareem Yas Perfumes
Intymny świat na wyciągnięcie ręki – Al Hareem Yas Perfumes
Yas Perfumes to marka od niedawna dostępna na Polskim rynku. Jest to sytuacja o tyle wyjątkowa, że sklep Sense Dubai w Warszawie przy ulicy Mokotowskiej 46 jest aktualnie jedynym, poza krajami arabskimi punktem, w którym można te perfumy kupić stacjonarnie. I powąchać. Nie zapominajmy o możliwości powąchania.

Opowiem Wam dziś o jednym z ciekawszych zapachów Yas Perfumes – Al Hareem. Wkrótce natomiast mam nadzieję opisać dla Was moje ulubione perfumy tej marki. Wiecie, że lubię stopniować napięcie.

Al Hareem to perfumy kontemplacyjne. Urzekające spokojem. Zapach spokojny jak niebo, gładki jak marmur, cichy jak kwiat.

Nazwa jest myląca. W naszej kulturze harem nie kojarzy się szczególnie dobrze. Abstrahując od kwestii związanych z równością płci i wolnością jednostki – najlepszym, z czym może się Europejczykowi kojarzyć to pojęcie są zmysłowe rozkosze. Tymczasem w kulturze orientu (nie tylko krajów arabskich, ale też Chin) harem to… dom. Najbardziej intymna, osobista część świata.

Al Hareem jeden z nielicznych w ofercie Yas Perfumes zapachów dla mężczyzn. I to z męskiej perspektywy opowiada nam swoją historię.

Głównym bohaterem opowieści jest piżmo. Czyste, prześwietlone jak zrobiona pod światło fotografia. Lekkie, jak puch dmuchawca. Wyprażone na rozgrzanych, wysuszonych nutach drzewnych. Owiane niejednoznacznym, kamforowym tchnieniem olibanum.

Piżmowe nuty są najbardziej stałą częścią kompozycji. Cichy bohater stanowiący oś wydarzeń. Mężczyzna w seraju. Pod piżmowym puchem pulsuje orient. Nuty krągłe, miękkie, ponętne. Złocista wanilia, kremowy sandałowiec, kaszmirowe nuty drzewne, ślad zmysłowości przypraw. I Ona. Najpiękniejsza z kobiet. Bladolica, czerwonousta, aksamitnoskóra – Róża. To na niej spoczną nasze oczy.

Sercem kompozycji włada róża. Włada nim tak, jak kobieta bez władzy zawładnąć może sercem mężczyzny – cicho, milcząco, zazdrośnie. Jest wszechobecna, osaczająco miękka, nieustępliwie łagodna. Dotyka skóry. A jednak to nie jest opowieść o róży. Pomimo bujnej urody pozostaje ona tylko najpiękniejszą nutą w seraju nut. Cały ten arsenał woni, wszystkie arabeski perfumeryjnego orientu stanowią w Al Hareem bazę dla puszystego piżma. Harem nut, dom jednego władcy.

Czy wiecie, że owocostan mniszka, czyli dmuchawiec, w niektórych regionach Polski zwany jest męską stałością? Z życiem ta kąśliwa metafora niewiele ma wspólnego, ale do Al Hareem pasuje idealnie. Lekki piżmowy puch jest tu wszechobecny. Osiada na każdej z nut – nie tworząc akordów, konstelacji, bukietów. Z dystansu wydaje się osobny – jak gdyby piżmo stanowiło jedyną liczącą się nutę tej melodii. Solistę w romantycznej orkiestrze.

Perfumy to mały, intymny wszechświat dostępny na wyciągnięcie ręki. Bez ograniczeń, warunków, niedoskonałości. Bez brzydoty. Bez wad.

Metafora haremu, który z męskiego punktu widzenia stanowi taki właśnie idealny świat – pełen piękna i bezwarunkowej akceptacji, dobrze opisuje orientalne perfumy. W tym przypadku analogia idzie dalej. Jeśli pozwolimy się uwieść nazwie, zobaczymy chłodne piżmo w seraju ciepłych woni.

Chłodne, jasne nuty w świecie arabskim symbolizują męskość. Dlatego olibanum jest kadzidłem męskim, a ciepła mirra kobiecym. Dlatego Al Hareem dedykowane są panom. I dlatego opowieść w nich zawarta ma tak wiele znaczeń.

Recenzja zapachu Yas Al Hareem pochodzi z bloga www.sabbathofsenses.com

Share item with friends

Comments (0)